Przejdź do treści

Pierwszy krok

Jeden proces na start: jak wybrać pierwsze wdrożenie AI

Po decyzji o wdrożeniu AI najczęściej pada pytanie: od czego zacząć? Proponujemy celowo wąski zakres: jeden proces, jedną miarę i jedną osobę odpowiedzialną. Poniżej wyjaśniamy, jak znaleźć taki proces w swojej firmie.

Dłoń przełącza jeden pomarańczowy przełącznik wśród rzędów szarych przełączników na szafie sterowniczej
Pierwsze wdrożenie obejmuje jeden proces i jedną miarę wyniku.

Dlaczego tylko jeden?

Pięć równoległych wdrożeń wymaga zaangażowania pięciu zespołów i uzgodnienia pięciu zakresów danych. Odpowiedzialność za wynik łatwo się wtedy rozmywa. Gdy po pół roku zarząd pyta o efekt, dostaje prezentację zamiast jednej liczby pokazującej zmianę.

Przy jednym procesie zakres danych jest mały, więc przygotowanie idzie szybko. Za proces odpowiada jedna osoba, dlatego nie trzeba czekać na decyzje. Wynik można podać w liczbach i porównać ze stanem sprzed wdrożenia. Ograniczenie do jednego procesu dotyczy tylko początku. Po pierwszym zmierzonym wyniku kolejne procesy mogą ruszyć równolegle, w tempie wyznaczonym przez firmę. Ustalone zasady dostępu i pomiaru można zastosować w następnych procesach.

Cechy dobrego kandydata

Dwie cechy muszą wystąpić razem.

Pierwsza to duża liczba podobnych spraw. Proces powinien powtarzać się wiele razy w miesiącu, na tyle często, aby oszczędność uzasadniała koszt wdrożenia. Próg liczymy na danych firmy, bo zależy od wartości pojedynczej sprawy i nakładu pracy.

Druga cecha to mierzalny wynik. Musi istnieć liczba, którą wdrożenie ma zmienić: czas obsługi jednej sprawy, czas odpowiedzi na zapytanie albo odsetek błędów przy przepisywaniu. Bez tej liczby nie da się stwierdzić, czy wdrożenie coś zmieniło.

Jak wygląda dobry pierwszy proces

Dokumenty trafiają do skrzynki pocztowej albo folderu, a człowiek czyta je i przepisuje dane do systemu. Tak obsługuje się między innymi zamówienia, faktury zakupu, reklamacje i zapytania ofertowe. W takich procesach najłatwiej zmierzyć pierwszy efekt.

Start krok po kroku

Najpierw mierzymy punkt odniesienia, czyli dzisiejszą wartość miernika. Potem uzgadniamy zakres danych i dostęp tylko do odczytu. Omawiamy każde pole i wyjaśniamy, do czego jest potrzebne. Następnie nasza warstwa AI zaczyna czytać sprawy i przekazywać wyniki ludziom do zatwierdzenia.

Po okresie zapisanym w umowie, zwykle po dwóch lub trzech miesiącach, porównujemy wynik z punktem odniesienia. Decyzja należy do firmy. Jeżeli ustalony próg zostanie osiągnięty, zakres można rozszerzyć. Jeżeli nie, praca kończy się na tym etapie, a następny etap się nie rozpoczyna. Koszt sprawdzenia jest znany z góry. Opłata za wykonaną pracę pozostaje należna, ale firma nie płaci za kolejny etap.

Czego nie brać na pierwszy ogień?

Na początek nie wybieramy procesów obejmujących decyzje o ludziach, ponieważ wymagają największego nadzoru i dotyczą najbardziej wrażliwych danych. Odradzamy też procesy bez osoby odpowiedzialnej, bo nie będzie komu zatwierdzać wyników. Złym wyborem są również procesy, które firma właśnie przebudowuje. Przy takim ruchomym celu wyniku nie da się później jednoznacznie ocenić.

Proces, który przyszedł Ci do głowy podczas czytania, jest zwykle dobrym kandydatem. Przyślij jego krótki opis w formularzu kontaktowym albo na kontakt@uruchom.ai. Napisz, kto go dziś prowadzi i ile dokumentów przez niego przechodzi. W ciągu jednego dnia roboczego wyślemy wiadomość z trzema pytaniami o proces i propozycją 45-minutowej rozmowy. Szkic pierwszego etapu przygotujemy po tej rozmowie. Ocenimy w nim, czy proces nadaje się na pierwszy krok.

Wróć do listy wpisów